Lekarze, maszyniści kolejowi, piloci samolotów cywilnych, informatycy i przedstawiciele wielu innych ważnych w swoich branżach (firmach) grup zawodowych chcą odgrywać samodzielną rolę w staraniach o poprawę warunków zatrudnienia (w szczególności płacowych).
Niektóre z nich organizują się w związki zrzeszające przedstawicieli jednego zawodu. Siłą rzeczy są one nastawione na ochronę interesów przedstawicieli jednej profesji, ale mają utrudnione formalne warunki w podejmowaniu skutecznych działań w zbiorowych stosunkach pracy.
[srodtytul]Ważny odsetek[/srodtytul]
Powód jest prozaiczny. Grupy te stanowią na ogół niewielki odsetek ogółu zatrudnionych. Dlatego zarówno na poziomie ponadzakładowym, jak i zakładowym rzadko udaje im się uzyskać status tzw. reprezentatywności (art. 241[sup]17[/sup] i 241[sup]25a[/sup] [link=http://akty-prawne.rp.pl/Dokumenty/Ustawy/1995_99/DU1998Nr%2021poz%20%2094.asp]kodeksu pracy[/link]). Podstawowy (i jedyny) wymóg uzyskania statusu reprezentatywnej zakładowej organizacji związkowej (zoz) to zrzeszanie odpowiednio 7 lub 10 proc. ogółu zatrudnionych u pracodawcy (art. 241[sup]25a[/sup] k.p.).
A skoro jest często nie do osiągnięcia, to choć taka organizacja może np. występować z inicjatywą zawarcia zakładowego układu zbiorowego pracy i innych porozumień zbiorowych, formalną pozycję negocjacyjną ma bardzo słabą. Widać to przy zawieraniu układów z pracodawcami.