Jeżeli zatem pracodawca planuje dniówkę roboczą na 1 i 6 stycznia, to wolne z racji tych dwóch świąt musi oddać w innym terminie, byle do końca okresu rozliczeniowego, np. 4 i 7 stycznia 2011 r.
To nie wszystko. Wolne musi zapewnić także za utracony szósty dzień tygodnia (sobota 1 stycznia). Takich dni (nazwijmy je W5) musi być tyle samo co pełnych tygodni przypadających w okresie rozliczeniowym. Zatem cztery, bo tygodnie trwają kolejno od 1 do 7 stycznia, od 8 do 14, od 15 do 21 i od 22 do 28 stycznia. Nie ma podstaw prawnych, by wolne za utracony szósty dzień tygodnia oddawać w tym samym czasie co wolne za robocze święto.
Owszem, znowelizowany [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=F9A9A034D725E7AC3885CC14202F0487?id=71689]kodeks pracy[/link] dopuszcza taką możliwość, ale tylko w przypadku ustawowych świąt (stanowi, że zgodnie z rozkładem święta mogą być jednocześnie wolnym z racji pięciodniowego tygodnia pracy). Ustawodawca nie przewiduje sytuacji, by wole za święto kumulowało się z tzw. wolną sobotą. Taki dzień trzeba oddać w innym terminie.
[srodtytul]Sobót może być więcej[/srodtytul]
Zwracam uwagę na to, że w styczniu sobót jest więcej niż pełnych tygodni, bo nie cztery, a pięć. Nie oznacza to jednak, że cztery soboty mają być wolne z racji pięciodniowego tygodnia pracy, a jedna (piąta, przypadająca 29 stycznia) robocza. Należy ustanowić ją wolną i oznaczyć jako dzień harmonogramowy (np. Wh).
W przeciwnym razie spowodujemy przekroczenie wymiaru czasu pracy o osiem godzin, bo zgodnie z grafikiem zatrudniony będzie miał do przepracowania 160 godzin zamiast 152. To nie wszystko. Pozostaje jeszcze wątpliwość, w których tygodniach utracone wolne z racji pięciodniowego tygodnia pracy trzeba oddać.