Prawniczka podkreśla, że waga prawna, jaką pracodawca przypisuje kłamstwu, musi być przede wszystkim zweryfikowana. Trzeba sprawdzić wszelkie podstawy i zarzuty, jakie kieruje się przeciwko zainteresowanemu. Zawsze można sprawdzić w systemie, czy pracownik ma tytuł magistra czy też nie. Można też zweryfikować przedstawiane certyfikaty czy dokumenty. – To bardzo ważne, bo często pracodawcy podejmują w takich sytuacjach zbyt pochopne decyzje i nie udaje się obronić zwolnienia dyscyplinarnego przed sądem – zwraca uwagę Karolina Stawicka.
Podobnego zdania jest Witold Polkowski. – [b]Jeżeli ktoś podał, że zdał maturę, ale jej nie ma, to oczywiście można zastosować w takim wypadku zwolnienie dyscyplinarne.[/b] Jeżeli jednak poinformował, że zna angielski, a tak nie jest, to dyscyplinarne zwolnienie byłoby zbyt dotkliwą sankcją – uważa ekspert.
[ramka]
[b]Fałszywy dokument[/b]
[b] Kłamstwo w procesie rekrutacyjnym może się w konsekwencji okazać przestępstwem[/b], gdy np. pracownik posługiwał się fałszywym dokumentem albo poświadczył nieprawdę. Za podrobienie czy też posługiwanie się przez kandydata do pracy lub pracownika np. dyplomem szkoły wyższej w myśl kodeksu karnego grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Gdy pracownik bezprawnie przypisuje sobie określone kwalifikacje naukowe lub zawodowe, popełnia wykroczenie. Zgodnie z art. 61 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=CC5143C09128CAB6BBD316F873EE5C1E?id=345477]kodeksu wykroczeń[/link] kto przywłaszcza sobie stanowisko, tytuł lub stopień albo publicznie używa lub nosi odznaczenie, odznakę, strój lub mundur, do których nie ma prawa, podlega karze grzywny do 1 tys. zł albo karze nagany.[/ramka]
[i]masz pytanie, wyślij e-mail do autora: