Zarówno czytelnik, jak i jego przyszły pracodawca mogą zatem rozwiązać umowę o pracę z zachowaniem dwutygodniowego okresu wypowiedzenia (art. 36 § 1 pkt 1 k.p.) i tym samym unicestwić nawiązanie stosunku pracy. To chyba jeden z największych mankamentów zawierania umów o pracę z odległym (od dnia zawarcia) terminem rozpoczęcia zadań.
[srodtytul]Lepiej inne ustalenia[/srodtytul]
Nie bez znaczenia jest w takiej sytuacji zaufanie, jakim darzą się strony umowy, z której – w zasadzie bez dotkliwych dla siebie konsekwencji prawnych – mogą się wycofać.
Wprawdzie niekiedy stosuje się zabezpieczenia w postaci kar umownych (np. odszkodowanie za rozwiązanie umowy o pracę przed terminem rozpoczęcia pracy albo faktycznego nieprzystąpienia do niej przez pracownika), ale ważność takich klauzul, uwzględniając uprzywilejowanie pracownika (art. 18 k.p.), budzi wątpliwości. I choćby z tego powodu należy podchodzić do nich ostrożnie.
Pewniejszym rozwiązaniem, i to dla obu stron, jest zawarcie umowy przedwstępnej. Prawo pracy nie reguluje zasad przyjęcia i wykonywania takich kontraktów, dlatego będzie on miał charakter cywilnoprawny. Uwalnia to umowę przedwstępną od naturalnych ograniczeń wynikających z prawa pracy i pozwala ułożyć wzajemne zobowiązania według uznania stron.
Uwzględniają one swoje interesy, byle treść umowy nie sprzeciwiała się właściwości (naturze) stosunku pracy, przepisom ani zasadom współżycia społecznego (art. 353[sup]1[/sup] [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=86F27ADE2102E1D67842E76D535F1BD1?id=70928]kodeksu cywilnego[/link]). Nie ma żadnych przeszkód prawnych, aby przedmiotem zobowiązania w takiej umowie było nawiązanie w określonym terminie stosunku pracy (zawarcie umowy o pracę).