Na ogół scenariusz jest taki sam. Pracodawca proponuje podwładnemu, aby rozwiązał angaż, a potem nadal wykonywał swoje obowiązki na rzecz macierzystej firmy, ale już pod szyldem własnej działalności gospodarczej. Szef deklaruje przy tym wręcz nieograniczoną pomoc.
Przy okazji padają słowa o większej opłacalności współpracy, stałych dużych kontraktach oraz ogromnych zarobkach. [b]Wielu pracowników daje się na to złapać, a na efekty takiego zmienionego powiązania nie trzeba długo czekać.[/b] Często z zapewnień byłego szefa pozostaje niewiele, początkowe kontrakty maleją, a świeżo upieczony biznesmen zostaje pozostawiony sam sobie z dopiero uruchomioną działalnością.
[srodtytul]Skarżą się[/srodtytul]
Z takim sygnałem zwrócił się niedawno do Państwowej Inspekcji Pracy jeden ze związków zawodowych telewizji publicznej. Poskarżył się na działania pracodawcy, który próbuje wymusić na pracownikach dobrowolne rozwiązywanie umów o pracę.
Ceną za odejście za porozumieniem stron i wstrzymanie procedury rozstania na podstawie ustawy o tzw. zwolnieniach grupowych (a tym samym braku odprawy) jest kontynuacja tej samej pracy dla telewizji i w tych samych zawodach, ale już na podstawie umów cywilnych lub jako własna działalność.