Niekiedy w praktyce trudno odróżnić pojęcia „podróż służbowa” i „czas pracy”. Nasz czytelnik zatrudnia pracownika, którego często wysyła w jednodniowe delegacje. Osoba ta wyjeżdża o 4 rano, a wraca o 22 lub 23.
Firma wprawdzie wypłaca jej należność za delegację, ale nie wypłaca żadnego wynagrodzenia za godziny nadliczbowe.
Nie daje też do odbioru tych dodatkowych godzin. Pracodawca zastanawia się, czy postępuje słusznie.
[srodtytul]Kontrowersyjny przypadek[/srodtytul]
Trzeba wskazać, że choć poruszona kwestia jest w praktyce kontrowersyjna, a to dlatego, że niekiedy w praktyce trudno odróżnić podróż służbową od czasu pracy, to firma postępuje zgodnie z prawem.