– Potrzeba regulacji ma wymiar społeczny i prawny. Trzeba wyeliminować nieprawidłowości w procesie reaktywacji przedwojennych spółek – mówi Monika Studzińska, dyrektor Biura Oceny Legalności Decyzji Nacjonalizacyjnych w Ministerstwie Gospodarki. – Przepisując je z dawnego rejestru handlowego RHB do obecnego Krajowego Rejestru Sądowego, sądy nie badają, czy kapitał akcyjny ma wartość rzeczywistą czy iluzoryczną i czy akcje są nabyte wraz z prawami korporacyjnymi czy jako papiery kolekcjonerskie. W rezultacie akcje obejmują niejednokrotnie podmioty w ogóle niezwiązane ze spółką. Po reaktywacji przez akcjonariuszy spółka od razu występuje z roszczeniami restytucyjnymi i odszkodowawczymi.
[srodtytul]Interes Skarbu Państwa[/srodtytul]
Ministerstwo dostrzega problem, gdyż w postępowaniach dotyczących oceny legalności procesów nacjonalizacyjnych jest około 600 spraw prowadzonych z wniosku samych spółek prawa handlowego. Stanowi to zagrożenie interesów majątkowych Skarbu Państwa. I nie ma żadnego moralnego uzasadnienia, bo państwo nie pozbawiło nabywców takich akcji żadnego majątku. Korzysta więc ktoś, kto nic nie stracił.
Do 2000 r. (według art. 9 ust. 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr;jsessionid=9379A216E902B32155F8A7DDCC1260FC?id=238358]ustawy – Przepisy wprowadzające ustawę o KRS[/link]) wpisy w RHB miały mieć moc prawną tylko do 31 grudnia 2003 r. Do dziś nie udało się ustalić, dlaczego ograniczenie to zniesiono. Funkcjonują więc dwa rejestry: dawny RHB i obecny KRS, podczas gdy dyrektywa europejska nakłada obowiązek tworzenia jednego.
[srodtytul]Co nowego w projekcie[/srodtytul]