W trakcie procesu pracodawca musi jednak udowodnić niedobór w majątku. Jeżeli nie wykaże szkody i jej wysokości, to pracownik nie odpowie materialnie.
[b]Zatrudniona na stałe kierowniczka sklepu zarabia 1040 zł brutto. Przyjmuje towar i obsługuje klientów, pracując w poniedziałki i wtorki 10 – 17.30, w środy, czwartki i piątki 9 – 17.30, a w soboty 8 – 15. Taka organizacja pracy nie wynika jednak z żadnego harmonogramu, ale z godzin otwarcia sklepu. Pracownica przychodzi do pracy godzinę wcześniej, by wyłożyć towar na półki. Za nadgodziny nie dostaje żadnej rekompensaty. Mimo że przez sześć dni w tygodniu, to na polecenie szefa nie podpisuje listy obecności we wtorek i czwartek. W trakcie urlopu wypoczynkowego dowiedziała się, że szef zarzucił jej manko w kasie na 3 tys. zł (czego jednak nie udokumentował). Dla niego jest istotne, że kobieta podpisała umowę o indywidualnej odpowiedzialności materialnej i nikt poza nią nie miał dostępu do kasy. Jak wróci, ma zostać przeniesiona na niższe stanowisko, za mniejszą pensję. Już teraz niedobór szef potrąca jej na bieżąco z poborów. Ma do tego prawo? Czy praca jest organizowana prawidłowo i czy kobieta może się domagać zaległych dodatków za nadgodziny?[/b] – pyta czytelnik DOBREJ FIRMY.
Zatrudniony na umowę o pracę (w systemie podstawowym) nie może pracować dłużej niż osiem godzin na dobę i przeciętnie 40 tygodniowo. Poza tym sobota to zazwyczaj dzień wolny z tytułu przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy. Może mieć charakter roboczy wtedy, gdy inny dzień w tygodniu jest wolny. Chodzi o to, by w ogólnym rozrachunku tydzień pracy liczył pięć dni. Praca ponad ustawowe normy to nadgodziny, które wolno nam zlecać tylko w szczególnych sytuacjach, a ich planowanie jest zabronione.
[srodtytul]Na bakier z czasem pracy[/srodtytul]
Niestety, właściciel sklepu naruszył opisane zasady. Po pierwsze polecił kadrowej, by pracowała sześć dni w tygodniu. Po drugie żądał, by przychodziła do pracy na godzinę przed rozpoczęciem dniówki, a po trzecie zaplanował jej w środę, czwartek i piątek ponadośmiogodzinną pracę. Postępując w ten sposób, szef zaplanował pracę nadliczbową z tytułu przekroczenia normy dobowej i średniotygodniowej. W ten sposób popełnił wykroczenia przeciwko prawom pracownika, za co grozi grzywna. Na tym się jednak nie kończy. Musi jeszcze zrekompensować nadgodziny. Zasadniczo za pracę w wolną sobotę (tj. w dniu wolnym od pracy z racji przeciętnie pięciodniowego tygodnia pracy) oddajemy dzień wolny w innym terminie, byle do końca okresu rozliczeniowego. Wynika tak z art. 151[sup]3[/sup] kodeksu pracy. Normalne wynagrodzenie oraz 100-proc. dodatek regulujemy wyjątkowo, gdy kończy się np. okres rozliczeniowy. Za godzinę pracy przed rozpoczęciem dniówki roboczej przysługuje normalne wynagrodzenie i 50-proc. dodatek. 100-procentowy płacimy tylko za nadgodziny dobowe przypadające w nocy. Przypominam, że roszczenie o zapłatę za pracę nadliczbową przedawnia się po trzech latach.