Rz: Jakie znaczenie ma wyrok szwajcarskiego sądu dla polskich przedsiębiorców?
Krzysztof Jakubowski: Orzeczenie oczywiście odnotowały firmy, które prowadzą działalność w branży opiekuńczej. Jest ono ważne, niemniej nie stanowi żadnego faktycznego przełomu. Dotyczy zupełnie innego otoczenia prawnego, a przede wszystkim zatrudnienia na podstawie umowy o pracę. Natomiast opiekunki i opiekunowie najczęściej wykonują swoje obowiązki na podstawie umowy-zlecenia, a więc stosunku cywilnoprawnego. Zdecydowana większość tych osób pracuje i mieszka u swoich podopiecznych, w prywatnych domach. Przebywa więc w ich otoczeniu praktycznie cały czas. Nie sposób jednoznacznie rozdzielić czasu odpoczynku i czasu wykonywania zlecenia. Zleceniobiorcy samodzielnie wybierają godziny wykonywania pracy, która nie powinna przekraczać określonej liczby w ciągu doby.
A może zobowiązać opiekunów do prowadzenia takiej ewidencji?
Nie można zapominać, że najważniejszą cechą umowy-zlecenia jest samodzielność opiekuna, która jest niezbędna przy wykonywaniu tego typu usług. Nie ma tu pracowniczego podporządkowania. Najważniejsza jest dzienna liczba godzin czy czynności wykonywanych przez opiekuna. Stosowna informacja w tym zakresie zawsze powinna się znaleźć w umowie. Gdyby pozostawić prowadzenie ewidencji czasu realizacji zlecenia tylko osobie je wykonującej, moglibyśmy doprowadzić do sytuacji, gdy opiekun – który w praktyce wcale nie musi być cały czas w pełnej gotowości – zyska pole do roszczeń o zwiększenie wynagrodzenia. W przypadku usług opiekuńczych nie da się bowiem oddzielić czasu prywatnego od gotowości, tworzą one jedność.
W takim razie może warto byłoby płacić za gotowość „ryczałtowo"?