Osoba zatrudniona na podstawie umowy cywilnoprawnej nie ma wystarczających narzędzi ochrony przed dyskryminacją i respektowania jej praw. Nie może liczyć na pomoc Państwowej Inspekcji Pracy. Zdaniem rzecznika praw obywatelskich to niezgodne z unijnym prawem.
Konieczna zmiana prawa
– Należy usunąć stan dysproporcji w środkach ochrony w zależności od rodzaju zatrudnienia. Trzeba dążyć nie tylko do właściwej implementacji prawa unijnego, lecz także do zapewnienia osobom wykonującym pracę na terenie Rzeczypospolitej instytucjonalnej ochrony antydyskryminacyjnej na poziomie nie gorszym niż ten, który obejmuje osoby świadczące pracę na podstawie umów o pracę – zauważa Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich, w piśmie do Rady Ochrony Pracy.
Polska, przystępując do Unii, zobowiązała się przeciwdziałać dyskryminacji w zatrudnieniu i pracy. To pojęcia szersze niż zatrudnienie na podstawie kodeksu pracy.
– Jeśli w Polsce działa Inspekcja Pracy, to jej kompetencje powinny zostać rozciągnięte również na stosunki pozapracownicze, czyli samozatrudnionych i zatrudnionych na podstawie umów cywilnoprawnych. Polskie pojmowanie zatrudnienia jest zbyt wąskie – uważa Krzysztof Śmiszek, prezes Polskiego Towarzystwa Prawa Antydyskryminacyjnego.
BHP to zbyt mało
Teraz Inspekcja Pracy może badać jedynie kwestie bezpieczeństwa i higieny pracy oraz legalności zatrudnienia osób świadczących pracę na podstawie umowy cywilnoprawnej.