Jeśli się okaże, że dzięki wykorzystaniu służbowego samochodu, telefonu czy komputera zatrudniony zarabia pieniądze, prowadząc prywatną działalność gospodarczą, może zostać zwolniony w trybie dyscyplinarnym.
Takie wnioski płyną z jednego z ostatnich wyroków Sądu Najwyższego (sygnatura akt: II PK 13/11), który rozstrzygnął sprawę przedsiębiorcy prowadzącego własną działalność i zatrudnionego jednocześnie w jednej z dolnośląskich firm budowlanych. Pracodawca dowiedział się o tym już po zatrudnieniu go i początkowo przymykał oko na tę dodatkową działalność. Tym bardziej że nie zawarł z nim osobnej umowy o zakazie konkurencji w myśl art. 101 § 1 kodeksu pracy.
Punktem zwrotnym stał się przetarg na inspektora nadzoru budowlanego organizowany przez jedną z okolicznych gmin. Pracownik wziął w nim udział jako prowadzący działalność gospodarczą. Gdy przedstawił swoje dotychczasowe doświadczenie zawodowe, okazało się, że w ciągu ostatnich dwóch lat zatrudnienia nadzorował budowy na łączną kwotę prawie 350 tys. zł, a także przygotował kilka projektów architektonicznych.
Zatrudniająca go spółka, gdy tylko uzyskała tę informację, zwolniła go w trybie dyscyplinarnym. Po analizie twardego dysku służbowego laptopa okazało się, że wykorzystywał on ten sprzęt do prowadzenia swojej działalności. Wysyłał z niego prywatne e-maile i wykorzystywał zainstalowane na nim specjalistyczne oprogramowanie do przygotowywania projektów inwestycji.
Tylko incydentalnie
Sąd rejonowy, do którego trafiło odwołanie pracownika, stwierdził, że nie doszło do ciężkiego naruszenia obowiązków przez zainteresowanego. Sędziowie zwrócili uwagę, że pracownik wysyłał w sprawach prywatnych średnio dwa e-maile miesięcznie, miało to więc charakter incydentalny. Łagodnie sąd ocenił też wykorzystywanie służbowego laptopa do celów prywatnych. Przeważył brak dowodów na to, że zatrudniony przygotował sporną dokumentację w czasie pracy. Mógł przecież projektować wieczorami czy w weekendy.