Odpowiednie zachowanie liczy się nie tylko w życiu codziennym, ale i w pracy. Przy czym właśnie w tym drugim miejscu złe maniery podwładnych mogą szkodzić pracodawcy. Brak grzeczności może bowiem zrazić nie tylko współpracowników, ale co gorsza klientów czy kontrahentów.
Choć przedsiębiorstwa różnią się od siebie, to w każdym z nich warto zastosować choćby ogólną etykę biznesu. W tym celu szef może szkolić i wyjaśniać, co należy do najistotniejszych standardów zachowań wśród zatrudnianych osób.
Nie ma przeciwwskazań nawet do tego, aby takie reguły spisał, np. w formie instrukcji. Z całą pewnością w każdej firmie powinny bowiem obowiązywać zasady savoir-vivre’u. Niestety, coraz częściej o tym zapominamy. Tymczasem dobre maniery dotyczą przecież każdego pracownika, od dyrektora po tych, którzy pracują na infoliniach czy w recepcjach.
– Gadżety z logotypem, dizajnerska strona www, markowy garnitur i spinki nie wypełnią braków w kindersztubie personelu pierwszego kontaktu. Najczęściej na pierwszej linii w obsłudze klienta ustawia się osoby młode, absolwentów, czasem jeszcze studentów. To oni pracują w recepcji, sekretariacie, call center, redagują korespondencję firmową, odpowiadają na mejle.
Oni też nierzadko rujnują tak kosztownie budowany wizerunek firmy niewłaściwym powitaniem, sformułowaniem wypowiedzi wobec klienta, brakiem wyczucia sytuacji – ocenia Marzena Raźniewska-Półkoszek, dyrektor generalna firmy szkoleniowej Bomis z Poznania. – Tymczasem obycie w relacjach z klientami i współpracownikami jest podstawą budowania zaufania – dodaje.