Niebawem Sejm rozpocznie prace nad projektem ustawy o praktykach absolwenckich. Jego ideą jest z jednej strony ułatwienie absolwentom zdobycia praktyki, a z drugiej zachęcenie pracodawców do przyjmowania osób bez doświadczenia zawodowego. Biorąc pod uwagę pogarszającą się sytuację na rynku pracy, praktyka może być szansą na zdobycie zawodowych szlifów.
[b]Bezpłatna praktyka ma być alternatywą dla staży, na które kierują bezrobotnych urzędy pracy.[/b] Ponadto pracodawca unikałby wydatków i formalności związanych z zawarciem umowy o pracę (np. na okres próbny), takich jak skierowanie na wstępne badania lekarskie. Przy praktyce nie będzie stosowana większość przepisów kodeksu pracy, z wyjątkiem normy czasu pracy i BHP.
Na praktykę będzie można przyjąć absolwenta, który ukończył szkołę ponadgimnazjalną (także za granicą) lub wyższą uczelnię. W dniu jej rozpoczęcia nie będzie mógł mieć więcej niż 30 lat. Nie będzie można mu polecić pracy szczególnie niebezpiecznej.
Zasadniczo praktyka będzie bezpłatna, ale strony będą mogły się umówić na zapłatę – maksymalnie w wysokości dwukrotności wynagrodzenia minimalnego. Zainteresowani będą musieli podpisać umowę o praktykę, w której wskażą okres jej odbywania, zawód lub stanowisko, tygodniowy wymiar czasu pracy i ewentualnie wysokość wynagrodzenia. Z bezpłatnej praktyki absolwent będzie mógł zrezygnować w każdym czasie, z płatnej – za siedmiodniowym wypowiedzeniem. Na żądanie firma będzie musiała mu wystawić zaświadczenie o nabytych umiejętnościach i doświadczeniach. Jeśli zdecyduje się przyjąć go od razu na etat, to czas praktyki wliczy się do okresu zatrudnienia u danego pracodawcy. Inspekcja pracy zwraca uwagę, że lepiej byłoby ją zaliczać także wtedy, gdy zawarcie umowy o pracę nastąpi później.
Jeśli firma wypłaci praktykantowi świadczenie pieniężne, to będzie musiała odprowadzić od niego zaliczkę na podatek dochodowy od osób fizycznych w wysokości 18 proc. Dla pracodawcy wydatki związane z przyjęciem praktykanta będą kosztami uzyskania przychodów.