Firma, która z sukcesem sprzedaje swoje towary na rynku krajowym, nie może być pewna, że taki sam sukces odniesie za granicą. Takie rynki rządzą się bowiem swoimi prawami. I nie chodzi tu tylko o prawo w rozumieniu przepisów. Dotyczy to również zwyczajów, upodobań i przyzwyczajeń konsumentów. Przykładowo, przygotowując się do wejścia z produktem na nowy rynek, musimy być gotowi nawet na zmianę jego marki (nazwy). Słowo, które bardzo dobrze brzmi w języku polskim, w obcym może mieć pejoratywne znaczenie, a w skrajnych przypadkach może być nawet wulgaryzmem.
Oczywiście musimy również brać pod uwagę obce przepisy. Na zewnętrznych rynkach mogą być wymagane inne standardy lub normy dotyczące towaru. Produkt, który może być dopuszczony do legalnej sprzedaży w jednym państwie, w innym może natrafić na bariery administracyjne. Przykładowo: trzeba go odpowiednio opakować oraz oznakować. W związku z tym warto wiedzieć, jakie informacje są obligatoryjne, a jakie fakultatywne. Odpowiedzi na te wszystkie pytania trzeba poznać, zanim wyślemy pierwszą partię towarów.
[srodtytul]Samemu czy z pomocą[/srodtytul]
Oczywiście zagraniczny rynek i jego wymagania można poznać samodzielnie. O regulacje prawne można zapytać w zagranicznej kancelarii, a o zwyczaje w firmie konsultingowej. Potem trzeba ten rynek stale monitorować, śledząc zachodzące na nim zmiany i trendy.
W przypadku dużych firm, które dysponują specjalnymi działami sprzedaży zagranicznej, rzeczywiście jest to możliwe. Zatrudniają one nieraz pracowników specjalnie do obsługi wybranego rynku.