Opinie te nie są zupełnie bezpodstawne. Niewątpliwie nowe rozwiązania obwarowane są zbyt licznymi ograniczeniami i biurokratycznymi utrudnieniami. Nie są one jednak aż tak dotkliwe, aby zniechęcić firmy do korzystania ze składów konsygnacyjnych lub dokonywania odpraw celnych w Polsce, korzystając z bezgotówkowego rozliczania VAT. Byłoby jednak źle, gdyby to ostatnie rozwiązanie nie było dostępne dla wszystkich firm, które spełniają kryteria umożliwiające stosowanie procedury uproszczonej odpraw celnych. Przewidziane zabezpieczenia gwarantują bowiem, że budżet państwa niczym nie ryzykuje. Autorzy projektu uznali jednak, że przywilej ten nie będzie dostępny dla nowych firm – prawo do korzystania z niego podatnik nabędzie dopiero po roku działania. Dla międzynarodowego koncernu, który właśnie się zastanawia, gdzie ulokować swoją fabrykę, nie jest to zachęcająca informacja.
Rozumiem, że jest pan zwolennikiem jak najszybszego przyjęcia projektu w obecnym kształcie?
Straciliśmy już zbyt dużo czasu i nie ma sensu bez potrzeby przedłużać prac. W projekcie jest jednak kilka przepisów, które trzeba zmienić. Przykładem są zakwestionowane przez Trybunał Konstytucyjny zasady ewidencjonowania faktur korygujących. W uzasadnieniu do wyroku stwierdził on, że obecne – zawarte w rozporządzeniu – regulacje zostały wydane bez podstawy prawnej. Jednak nie tylko to było powodem ich uchylenia. Obecne regulacje dotyczące potwierdzania korekt budzą też bardzo poważne wątpliwości co do zgodności z regulacjami UE, a ponadto są po prostu nieżyciowe. Tymczasem autorzy projektu po prostu przepisali z rozporządzenia do ustawy zasady ewidencjonowania faktur korygujących. Co gorsza, takie same zasady mają obowiązywać dla faktur zwiększających podatek należny, a to już stwarza szerokie pole do nadużyć. Skoro bowiem z posiadaniem dokumentu przesłanego od kontrahenta wiążą się negatywne konsekwencje, to istnieje duża pokusa, aby go zgubić. Nad tą propozycją na pewno trzeba jeszcze popracować. Niemniej jednak większość proponowanych zapisów została już bardzo dokładnie przeanalizowana w toku prac podkomisji powołanej jeszcze w poprzedniej kadencji parlamentu.
A jakich rozwiązań zabrakło w projekcie?
Zabrakło – to może nie najlepsze słowo. Nie ma w nim żadnych propozycji dotyczących tematów kontrowersyjnych, np. definicji samochodu osobowego oraz zasad odliczania podatku od nabycia tych pojazdów. To jednak chyba dobrze, temat samochodów osobowych wymaga kompleksowego uregulowania we wszystkich trzech podatkach (VAT, PIT, CIT). Polska jest jednym z nielicznych krajów, które nie opracowały praktycznego sposobu uproszczonego opodatkowania prywatnego użytku samochodów służbowych. Obecnie trwa paranoiczna sytuacja: podatnicy udają, że samochodami jeżdżą tylko w celach służbowych, a rozsądni kontrolujący udają, że w to wierzą. Problem się zaczyna, gdy jednak jakaś kontrola obejmuje to zagadnienie, naliczając VAT i podatek dochodowy według cen stosowanych przez wypożyczalnie pojazdów. W skrajnych sytuacjach podatek może przekroczyć wartość samochodu. Dlatego, aby skończyć z obecną fikcją, należy wprowadzić jakąś formę ryczałtu. Dla bardzo wielu podatników stworzenie możliwości sensownego rozliczenia się z fiskusem z tego tytułu – i to zarówno w zakresie VAT, jak i PIT – będzie wystarczającą możliwością do uczciwego deklarowania prywatnego użytkowania samochodów. Ten problem jest nierozerwalnie związany z kwestią ograniczeń w prawie do odliczenia podatku naliczonego. Nie można oddzielać tych tematów i domagać się jedynie dopuszczenia pełnego odliczenia VAT, nie rozwiązując problemu prywatnego użytku samochodów. Szkopuł w tym, że z góry wiadomo, iż jakiekolwiek przyjęte rozwiązanie naruszy czyjeś interesy i z całą pewnością będzie głośno krytykowane. Dlatego też dobrze, że temat został pominięty w obecnym projekcie, bo dzięki temu jest szansa na jego szybkie uchwalenie w atmosferze merytorycznych dyskusji bez zbędnej demagogii. A temat kompleksowego uregulowania tematu samochodów osobowych przekrojowo we wszystkich ustawach podatkowych pozostawiłbym do odrębnej ustawy.
A może jednak lepiej zebrać wszystkie zmiany i opracować zupełnie nową, prostą ustawę o VAT?