– Nie ma tygodnia bez wizyty kogoś ze skarbówki lub pisma z prośbą o dostarczenie wielu informacji w ramach kontroli krzyżowych – mówi Katarzyna Krasuska, właścicielka i prezes dużej firmy logistyczno-spedycyjnej z Warszawy. Żartuje gorzko, że musiała stworzyć specjalny dział do obsługi kontrolerów.
Żądania dotyczą jej kontrahentów, spółek zajmujących się handlem elektroniką. Zgodnie z ordynacją podatkową fiskus może się upomnieć u kontrahentów kontrolowanych podatników o wszystkie dokumenty objęte cudzą kontrolą, czyli podjąć czynności sprawdzające.
Firma pani Katarzyny w ciągu ostatnich 15 miesięcy odpowiadała nie tylko na pytania organów skarbowych, ale także policji, CBŚ, a nawet CBA.
Sto stron do wysłania
– Były tygodnie, że miałam do obsłużenia sześć, siedem wezwań. Pytania dotyczyły różnego czasu i różnych firm. Inspektorzy żądają dokumentacji magazynowej, co wymaga przejrzenia segregatorów albo systemu magazynowego. To dosyć pracochłonne – mówi Katarzyna Krasuska.
Fiskus nie dość, że chce mieć odpowiedzi „na już", to jeszcze domaga się kserokopii faktur, deklaracji VAT, rachunków, rejestrów magazynowych i celnych itp.