– Odpowiedź wydaje się twierdząca. Pisząc w tym przepisie, że nowy pracodawca staje się stroną w dotychczasowych stosunkach pracy, ustawodawca przesądza, że z chwilą transferu z mocy prawa przejmuje dotychczasowe prawa i obowiązki dotychczasowego szefa.
Wchodzi w jego rolę. W zakresie warunków zatrudnienia nic się nie zmienia i, co istotne, nie dochodzi do rozwiązania umowy o pracę – tłumaczy Izabela Zawacka, radca prawny w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy.
Dodaje, że zawarty w pakiecie antykryzysowym zwrot „między tymi samymi stronami stosunku pracy” nie odnosi się do podmiotów tego stosunku wskazanych z imienia i nazwiska oraz nazwy firmy, ale do stosunku pracy, którego stroną jest dany pracownik.
– Trzymając się wykładni językowej art. 13 pakietu, należy interpretować go tak, że bez względu na liczbę umów o pracę zawartych pomiędzy tymi samymi stronami liczy się łączny, maksymalny okres 24 miesięcy. Tak więc oznaczenie „między tymi samymi stronami” odnosi się do sytuacji, kiedy pracodawca zawarł z pracownikiem nie jedną, a kilka następujących po sobie umów terminowych.
Do tego dochodzi jeszcze wskazana wyżej wykładnia celowościowa, zgodnie z którą pracownik nie powinien tracić na przejściu zakładu pracy. Istotą transferu jest bowiem to, że sytuacja prawna i faktyczna pracownika wcale się nie zmienia.