Jeszcze nie tak dawno firmy masowo proponowały takie umowy wszystkim menedżerom i kierownikom, a nawet szeregowym pracownikom. Teraz mogą się one stać kulą u nogi przedsiębiorców i wybawieniem dla osób, którym grozi utrata zatrudnienia.
Zgodnie z prawem umowy o zakazie konkurencji po ustaniu zatrudnienia mają chronić firmę przed wyciekiem cennych informacji. W praktyce były one wykorzystywane do powstrzymywania wartościowych pracowników od przechodzenia do konkurencji.
Ci, którym firma proponowała taką umowę, nie bardzo mogli odmówić jej podpisania. Często zależało od tego objęcie posady. W wypadku osób zatrudnionych już w firmie od kilku lat opór przed zawarciem takiego kontraktu mógł się skończyć nawet zwolnieniem dyscyplinarnym.
Dla osób wyspecjalizowanych w konkretnej branży zakaz podejmowania zatrudnienia w konkurencyjnej firmie oznaczał konieczność odczekania kilku (kilkunastu) miesięcy przed podpisaniem kolejnej umowy o pracę lub zapłatę wysokiej kary za wcześniejsze przejście do rywala.
– Wiele firm traktowało odszkodowanie z takiej umowy jako dodatkową odprawę dla menedżerów – tłumaczy Bartosz Kaczmarski, radca prawny z kancelarii Brudkowski i Wspólnicy. – Problemy zaczynają się teraz, kiedy przedsiębiorcy ograniczają wydatki i chcieliby zrezygnować z tych odszkodowań.