A to dlatego, że ingeruje w zapisaną w kodeksie cywilnym swobodę kształtowania umów. Chodzi o obowiązujący od 20 września art. 14a [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=236773]ustawy o swobodzie działalności gospodarczej (DzU z 2007 r., nr 155, poz. 1095)[/link].
Jak twierdzą znawcy prawa podatkowego, [b]uzależnienie skuteczności zawieszenia działalności gospodarczej przez jednego ze wspólników spółki cywilnej od zawieszenia działalności przez wszystkich wspólników tej spółki budzi poważne wątpliwości natury konstytucyjnej. Ograniczając prawa obywateli, narusza bowiem zasadę demokratycznego państwa prawnego[/b].
Pozostali wspólnicy powinni nadal móc prowadzić działalność gospodarczą, a w swoich wewnętrznych stosunkach co najwyżej uregulować kwestię ponoszonych kosztów i dochodów uzyskiwanych przez spółkę w czasie zawieszenia jednego ze wspólników. Co ciekawe, przed zmianą ustawy wspólnik mógł się np. rozchorować na dłużej i nikt nie kazał pozostałym zaniechać działalności. Skąd zatem ten pomysł? Nie wiadomo. Powodów jego wprowadzenia nie znajdziemy w uzasadnieniu do projektu ustawy.
[srodtytul]Przepis nieprecyzyjny...[/srodtytul]
Przygotowane przez Ministerstwo Gospodarki we współpracy z Ministerstwem Finansów rozwiązanie reguluje możliwość zawieszenia prowadzonej działalności gospodarczej na czas od jednego miesiąca do dwóch lat. Przepis wprowadza jednocześnie pewne ograniczenia w postaci wymogu dotyczącego wspólników spółki cywilnej (art. 14a ust. 2) oraz zakazu wykonywania działalności gospodarczej i osiągania bieżących przychodów z pozarolniczej działalności gospodarczej (ust. 3). Jednocześnie od tej zasady ustawodawca ustanowił siedem wyjątków. Przyznał np. w okresie zawieszenia przedsiębiorcy prawo do wykonywania wszelkich czynności niezbędnych do zachowania lub zabezpieczenia źródła przychodów oraz osiągania przychodów finansowych, także z działalności prowadzonej przed zawieszeniem.