Rz: Po przerwie spowodowanej wydłużonymi w ubiegłym roku urlopami rodzicielskimi wracają do pracy pierwsze matki. Na co mogą liczyć?
Izabela Kielczyk, psycholog biznesu, coach wyższej kadry menedżerskiej:
To jest wielka rola pracodawcy, menedżerów, aby takim osobom ułatwić powtórne wejście do zawodu po kilkumiesięcznej przerwie. Na szczęście coraz więcej firm godzi się na pewne ułatwienia dla młodych matek. Oczywiście to też zależy od tego, co one robią, jakie zawody wykonują, jakie powierza się im zadania. Ale tam, gdzie jest to możliwe, wielu szefów przystaje na bardziej liberalne godziny pracy, żeby młoda matka nie musiała cierpieć z powodu zbyt długiego oderwania od dziecka. Dopuszczają też pracę w domu, dzięki czemu nie musi się ona pojawiać w firmie każdego dnia. Szef, prezes, pracodawca muszą jednak uważać na to, aby w podobny sposób – przy porównywalnych kwalifikacjach i dotychczasowych zasługach pracownika – traktować innych powracających do firmy po urlopach rodzicielskich.
Czego najbardziej obawiają się matki, gdy po długiej nieobecności, np. po urlopie wychowawczym, mają objąć etat?
Wiele zależy od tego, co osiągnęła taka osoba, zanim rozpoczęła przerwę zawodową. Ważne jest więc, co robiła wcześniej, do jakiego szczebla firmowej drabiny dotarła, jaką miała swobodę w wykonywaniu pracy, samodzielność w podejmowaniu decyzji. Może się więc okazać, że jej historia pracy jest na tyle bogata i była dotąd tak cenionym pracownikiem, że powrót do tej samej firmy nie powinien być dużym szokiem.