- Czytelnik na czas nieobecności jednego z pracowników zatrudnił osobę na zastępstwo. Ku zdziwieniu pracodawcy nowo przyjęta pracownica zaszła w ciążę i od razu poszła na zwolnienie lekarskie. Na czas jej nieobecności czytelnik chce zatrudnić nową osobę, też na zastępstwo. Mając jednak obawy co do formy takiego stopniowego zatrudnienia, zapytał inspekcję pracy, czy jest dopuszczalna. Podczas telefonicznego dyżuru urzędnik odpowiedział, że nie. Nie miał wątpliwości, że na czas nieobecnego zastępcy nie można przyjąć drugiego na ten sam rodzaj umowy o pracę. – Czy rzeczywiście tak jest?
– pyta czytelnik.
Nie, bo taki zakaz nie wynika ani z kodeksu pracy, ani z orzecznictwa SN. Nie znajdziemy go także w doktrynie. Potwierdzenia tej tezy trudno też szukać w interpretacji kodeksowych przepisów o umowie na zastępstwo. Wręcz przeciwnie, łatwo znaleźć uzasadnienie poglądu, że na czas nieobecnego zastępcy można zatrudnić drugiego w takim samym charakterze.
Skąd ten zakaz?
Art. 25 k.p. mówi wyraźnie: „jeżeli zachodzi konieczność zastępstwa pracownika w czasie jego usprawiedliwionej nieobecności w pracy, pracodawca może w tym celu zatrudnić innego pracownika na podstawie umowy o pracę na czas określony, obejmujący czas tej nieobecności”.
Z tego krótkiego zapisu wynika, że z zastępcą nawiązujemy stosunek pracy, a kryjąca się pod nim umowa na zastępstwo jest rodzajem umowy na czas określony. To oznacza, że zastępcę traktujemy – w zakresie praw i obowiązków – w zasadzie tak samo jak każdego innego zatrudnionego terminowo pracownika. Zatem nic nie przeszkadza temu, by zastępcę zastąpić innym zastępcą. Ta konstrukcja spełnia przesłanki z art. 25 k.p., bo: