Podporządkowanie pracownika w procesie pracy jest bowiem elementem charakterystycznym jedynie dla stosunku pracy. Zatem tylko osoba mająca status pracownika (czyli zatrudniona na podstawie umowy o pracę, powołania, wyboru, mianowania lub spółdzielczej umowy o pracę) otrzymuje polecenia służbowe, które musi wykonywać.
[srodtytul]Nie obchodzimy prawa[/srodtytul]
Przez nawiązanie stosunku pracy pracownik zobowiązuje się przecież do wykonywania pracy określonego rodzaju na rzecz pracodawcy i pod jego kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonym przez pracodawcę, a pracodawca do zatrudniania pracownika za wynagrodzeniem. Mówi o tym art. 22 § 1 [link=http://www.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=176768]kodeksu pracy[/link].
Natomiast zatrudnienie na warunkach zawartych w tym przepisie jest zatrudnieniem na podstawie stosunku pracy. Dlatego zawarcie umowy o dzieło, agencyjnej czy umowy-zlecenia, które wyczerpują przesłanki zapisane w art. 22 § 1 k.p., stanowią obejście prawa. A tego oczywiście robić nie wolno. Co za to grozi? Sankcję przewiduje art. 281 k.p. Zgodnie z tym przepisem [b]ten, kto zawiera umowę cywilnoprawną w warunkach, w których zgodnie z art. 22 § 1 k.p. powinna być zawarta umowa o pracę, podlega karze grzywny.[/b] Jakiej? Jej wysokość może się wahać od jednego do nawet 30 tys. zł.
Natomiast taka pozorna umowa – bez względu na jej nazwę – jest traktowana jako umowa o pracę. A co jeżeli zawarta umowa ma równocześnie cechy charakterystyczne dla wykonywania zatrudnienia na podstawie umowy o pracę, a także umów cywilnoprawnych? Wtedy dla oceny rodzaju stosunku prawnego istniejącego pomiędzy stronami decydujące jest ustalenie, które z tych cech mają charakter przeważający. Potwierdził to także Sąd Najwyższy w wyroku z 14 września 1998 r. ([b]I PKN 334/98[/b]). W efekcie nie ma możliwości zatrudniania na podstawie umowy mieszanej – łączącej cechy stosunku pracy i kontraktu cywilnego. Powód? W świetle obowiązujących przepisów prawa taka umowa po prostu nie istnieje.