Mariusz Popławski
prof. dr hab. Uniwersytet w Białymstoku
Odp: Zdecydowanie się zgadzam
Uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby przeniesienie w stan spoczynku wszystkich obecnych sędziów i wybranie jego składu na nowo przez Sejm, większością kwalifikowaną 3/5 głosów, a nie, jak obecnie, bezwzględną większością głosów.
W polskich uwarunkowaniach takie rozwiązanie nie sprawdziłoby się, bo zawsze znajdzie się partia, która jeśli nie będzie mogła przeforsować swojego kandydata, to w ogóle zablokowałaby obsadzenie wakatu, czego skutkiem byłby pat ustrojowy. Widzę jednak dwie alternatywy:
1) uzupełnienie tego rozwiązania o mechanizm awaryjny, na wypadek pata, np. w razie braku osiągnięcia większości kwalifikowanej w określonym terminie, wybór sędziów TK przez losowanie z listy rezerwowej obejmującej tysiące prawników spełniających minimalne wymagania (np. sędziów SN i NSA, adwokatów i radców prawnych z długim stażem zawodowym, profesorów prawa);
2) pozostawienie wyboru bezwzględną większością głosów przez Sejm, ale usunięcie możliwości zgłaszania kandydatów przez posłów, a zamiast tego wybór sędziów TK wyłącznie spośród kandydatów zgłaszanych przez inne uprawnione podmioty, w określonej proporcji (np. 1/3 spośród kandydatów wskazanych przez związki zawodowe, 1/3 spośród kandydatów wskazanych przez organizacje przedsiębiorców i pracodawców, a 1/3 spośród kandydatów wskazanych przez środowiska prawnicze - rady wydziałów prawa, zgromadzenia ogólne SN i NSA itd.).
Arkadiusz Radwan
Profesor Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie, dr hab. nauk prawnych, adwokat
Odp: Zdecydowanie się zgadzam
Polski model wyboru sędziów TK stanowi jeden z wielu przykładów braku wyobraźni ustrojowej twórców Konstytucji z 1997 r. Podniesienie progu większości z bezwzględnej na kwalifikowaną (np. 3/5) jest jednym z możliwych rozwiązań – często zresztą postulowanych. Byłoby to przybliżenie – choć niepełne – do modelu niemieckiego. W grę wchodzą jednak także inne rozwiązania, jak choćby system kontyngentowy, w którym różni aktorzy (np. prezydent, izba niższa, izba wyższa, organ przedstawicielski środowiska sędziowskiego) mają zagwarantowaną określoną liczbę miejsc do obsadzenia (często parytetowo, np. 3-3-3, 5-5-5). Innym możliwym rozwiązaniem jest model współdecydowania, gdzie potrzebne jest porozumienie dwóch różnych ośrodków władzy – np. jednej z izb parlamentu i prezydenta. Model kontyngentowy jest praktykowany w wielu państwach europejskich, np. we Francji, Włoszech, Hiszpanii, Rumunii, Bułgarii, Austrii. Model współdecydowania wybrały Stany Zjednoczone, a z krajów europejskich przykładowo Czechy i Słowacja. Model kontyngentowy prowadzi do równoważenia, a zatem do pluralizmu w nominacjach. Model współdecydowania, podobnie jak model kwalifikowanej większości, wymaga zazwyczaj (choć nie zawsze) ponadpartyjnej zgody. Próba "wyszarpnięcia" sobie przez Prezydenta Nawrockiego prawa do uczestniczenia w procedurze elekcji sędziów TK może być uznana za manewr zmierzający do urzeczywistnienia modelu współdecydowania. Każdy z opisanych modeli – czy to kontyngentowy czy współdecydowania – jest niewątpliwie lepszy od modelu przyjętego w polskiej Konstytucji, modelu, który sprowadza się do zasady „zwycięzca bierze wszystko”.